anhedonia

2007-01-24 12:23:33


Nie, nie, nie… Ja dobrze wiem, ze cos jest nie tak. Bardzo dobrze wiem. Wiem, bo powtarza mi to ciągle moja mama. Słyszę to od przyjaciół (choć nie zawsze prosto w twarz). Wiem, a jednocześnie nie wiem co z tym zrobić. Bo ja to chyba za słaba jestem. Nie potrafię. Zmiany.. kocham zmiany. Ale nie mam na nie siły. Nie potrafię, nie umiem. A chce. A potrzebuję. I to bardzo. I chociaż nawet wydaje mi się, że zakochana jestem ostatnio…Chociaż chwilami to czuję się jakbym żyła innym życiem, jakby wszystko było ok,..to nie zmienię nic. Bo to tylko chwile, bo zaraz znów przychodzą one. Przychodza problemy. Zabierają szczęście.I nie dam rady. Nie dam rady sama. A o pomoc nie umiem prosić. Może to i błahe się wydaje… Może to wytarte, głupie sprawy, problemy..Dla mnie nie. To podstawowe sprawy przez które nie mogę dobrze funkcjonować. Bez poczucia winy, bez zmartwień. Problemy, które sama sobie stworzyłam. Przez głupotę, ignorancję. Bo głupia jestem. W tym przynajmniej przypadku. I znów się użalam. Bo co zrobić jak się nie może samemu nic zdziałać? Jak się jest the weakest link?


Ale dziękuję wam Sake Society. Że jesteście. Kocham was, wiecie o tym.

I dziękuję Miszy. Za obudzenie we mnie innej osoby. Za to uczucie, kiedy słysze jego głos. Za to, ze jest taki a nie inny. A jest wspaniały.





skomentuj (4)Videel